Zacznę dzisiaj od mojej ukochanej pisarki Magdaleny Witkiewicz.
Moja przygodą z jej książkami zaczęła się od "Po prostu bądź" i był to strzał..w moje serce, w moją duszę.
Historia miłości, jaką autorka tam przedstawiła jest piękna, nietuzinkowa, wymarzona i dobra..zwyczajnie dobra. Jest to pomieszanie dwóch ścieżek, dwóch różnych mężczyzn i jednej niesamowitej, niezwykłej i wyjątkowej kobiety. Miłość przeplata się z czułością, z cielesnością, z radością i pięknem jakie za sobą niesie to uczucie. Jednak jak to bywa w życiu, nie mamy wpływu na los, na przeznaczenie, na to kiedy i gdzie możemy stracić wszystko.. Kobieta traci miłość, traci ukochanego, traci męża, traci dom i bezpieczeństwo. Straciła siebie.. Tu zaczyna się jej druga, długa, niełatwa droga do szczęścia.
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że siedzę tam obok i spoglądam na głównych bohaterów. Czułam wszystko, to co oni czuli..płakałam razem z nimi, śmiałam się w głos, żeby za chwilę znowu pociągać nosem. Nie godziłam się z niesprawiedliwością losu jednego z bohaterów, nie chciałam widzieć i czuć tragedii, ale czułam to, a żal oraz smutek ogarniał i mnie..Ta książka dostarczyła mi wielu skrajnych emocji, wielu powodów do śmiechu i wzruszenia. Jest to jedna z piękniejszych historii miłosnych, historii o cierpliwości i o tym, że trzeba wierzyć w piękno, które nas spotyka. Nie dajmy się zatruć przez złe i przykre doświadczenia, nie zatracajmy się w czarnych kolorach, za rogiem czeka słońce, bo po burzy zawsze musi wyjść słońce, a po zimie zawsze przyjdzie wiosna.
Książkę polecam wszystkim i każdemu z osobna, warto!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz